Bo nawet gdyby wszystko stało się nie-wiem-jak trudne i nie-wiem-jak skomplikowane...
Czuję, że muszę znieść tylko jedną czwartą
swoich zmartwień. A jak wiadomo - swoje najtrudniej pokonać.
Pozostałe cztery piąte (zaskoczenie proporcjami?) dotyczą osób, za które mogłabym dźwigać na plecach tony jogurtów. Ba! Mogłabym nawet je zjeść :D
czwartek, 19 marca 2009
niedziela, 8 marca 2009
Eureka!
Odnalazłam przyczynę mojego nieuctwa.
To kudłate, paskudne, śmierdzące dworem stworzenie.
Tłusty, łasicowaty mieszkaniec domu przy ul. Karola Miarki 5.
Prążkowana bezczelność we własnej kociej osobie,
która bez skrupułów rozwala swoje workowate cielsko na moim miejscu pracy.
I jak ja niby teraz mam się uczyć?!
Oj....już ja wiem, komu pierwszemu przyniosę do wglądu moje oblane świadectwo maturalne.
czwartek, 26 lutego 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)
